Przez lata uczono nas, że 6 milionów 28 tysięcy. Dla wielu historyków to liczba zbyt wysoka. Dla demografów o wiele za niska. 

Te sześć milionów z ułamkiem wbił nam do głów w grudniu 1946 roku Jakub Berman, podsekretarz stanu w Prezydium Rady Ministrów. Zgodnie z ówczesną doktryną, odpowiedzialni za ich śmierć byli wyłącznie Niemcy. O sowieckim "wkładzie" w zabijanie Polaków milczano. O ile liczba 6 milionów opierała się chociaż z grubsza na demograficznych szacunkach, to jej końcówkę, czyli 28 tysięcy, Berman wziął z sufitu.
W wolnej Polsce, nie mogąc ofiar wojny dokładnie policzyć, historycy postanowili przynajmniej możliwie dokładnie poznać jak najwięcej ich nazwisk.

W ten sposób narodził się prowadzony od trzech lat projekt bilansowania strat obywateli polskich.

 Cały artykuł zamieszczony na stronie www.nto.pl